Na wątpliwości Czytelniczki odpowiada Magdalena Jarzębowska, psycholog, trener pracująca z osobami borykającymi się z nadwagą i otyłością w NZOZ Kadrema w Lublinie
Droga Redakcjo,
Mam 27 lat i 13- letnie doświadczenie w... chudnięciu. Tak naprawdę nie wiem, czy można tu mówić o doświadczeniu, bo nigdy nie udało mi się schudnąć - tak więc, bardziej jest to doświadczenie w odchudzaniu, niż w chudnięciu... Moi rodzice są bardzo szczupłymi osobami, solidną sylwetkę odziedziczyłam po babci. Mocne ramiona, szerokie biodra, twarz jak księżyc - to moje znaki rozpoznawcze. Z czasem, po kolejnych nieudanych dietach, doszły: buzia jak bułka, wielki brzuch i wałki na plecach oraz nogi jak klocki. Przy wzroście 160 cm, warzę 98 kg. Najniższa waga, jaką udało mi się osiągnąć po osiągnięciu pęłnoletności to 65 kg. Już zapomniałam, jak to jest nie wyglądać jak baryłka... Od 2 miesięcy współpracuję z dietetykiem (schudłam 8 kg) , jestem też w przededniu rozpoczęcia treningów w fitness klubie, ale - chociaż możliwe, że w ciągu kilku najbliższych miesięcy ma szansę spełni się marzenie mojego życia - już jest we mnie obawa, że nie podołam... Że zawiodę tych, którzy mi chcą pomóc: trenerów, dietetyka, rodziców, którzy finansują całą akcję odchudzania... Nie umiem się cieszyć tym, że moje zycie może ulec zmianie, tak jakby było mi w tym kokonie z tłuszczu bezpiecznie - nie umiem tego nawet nazwać... Czy można sobie jakoś pomóc, żeby odchudzić się też w głowie, dać sobie przyzwolenie na to, żeby odchudzać się spokojnie i radośnie, bez lęku i obaw? Może mogą Państwo polecić jakąć publikację na ten temat? Będę wdzięczna za każde słowo otuchy, że nie ja jedna... boję się schudnąć.
Zuzanna Mileczarzak, Warszawa
Zuzanno,
Wielkie gratulacje - podjęłaś wyzwanie i zdecydowałaś się skorzystać z pomocy specjalistów, którzy czerpiąc ze swojej wiedzy i doświadczenia pozwolą Ci w bezpieczny sposób przejść przez trudy procesu odchudzania. Piszesz, że odnosisz już pierwsze sukcesy, a zatem czynnie uczestniczysz w procesie co przynosi pożądane efekty. Zdecydowałaś się również włączyć systematyczny ruch, więc jesteś na najlepszej drodze do spełnienia marzenia swojego życia – za co mocno trzymam kciuki.
Ponieważ masz za sobą wiele nieudanych prób odchudzania, które najprawdopodobniej wpędziły Cię w tak zwaną „spiralę odchudzania”, obawiasz się, że również tym razem może się nie udać. Wnioski takie wyciągasz na podstawie swoich wieloletnich „złych” doświadczeń, które osłabiły poczucie Twojej skuteczności i spowodowały, że mniej w Tobie wiary we własne siły. Dlatego bardzo dobrze, że zwróciłaś się do „osoby trzeciej”, która pozwoli Ci spojrzeć na poprzednie wysiłki z boku oraz skoryguje wszystkie błędy które popełniałaś a które były przyczyną niepowodzeń.
Postawiłaś przed sobą duże wyzwanie wiążące się ze zmianą stylu życia i żywienia, nie dziwi zatem fakt, że jest w Tobie obawa i pytanie: „czy podołam...?”
Dbając o swoje ciało nie zapominaj jednak również o duchu, który w tym procesie odgrywa olbrzymią rolę. Twoje nastawienie, optymizm i wiara w sukces mają nie mniejsze znaczenie niż liczenie kalorii i dbanie o zbilansowany posiłek. Postaraj się nie koncentrować na tym co Ci utrudnia, a na tym co może Ci pomóc w osiągnięciu założonego celu. Zastanów się (porozmawiaj z najbliższymi) nad wszystkimi cechami Twojego charakteru, które stanowią mocną jego stronę, zobacz jakim dysponujesz potencjałem, co możesz wykorzystać w swojej nowej drodze. Zmiana, której się podjęłaś wiąże się z uruchomieniem w sobie większych zasobów, celowego działania, dlatego skoncentruj się na ich poszukiwaniu w sobie i ich wzmacnianiu.
Szukaj wsparcia wśród bliskich, ale również wśród osób, które borykają się z podobnym wyzwaniem. Może gdzieś w Twojej okolicy jest grupa, która nawzajem się wspiera i dopinguje do działania. Wszelkie badania nad procesem odchudzania wskazują na to, że w grupie jest raźniej i skuteczniej. Nikt poza tym nie zrozumie Cię lepiej niż osoba z takim samym problemem.
Na koniec piszesz, że obawiasz się zmiany na drogę którą właśnie rozpoczęłaś. To bardzo ważne i cenne, że zdajesz sobie sprawę z tego co dzieje się w Tobie. Nie potrafisz jeszcze tego nazwać, ale czujesz, że wraz z wagą stracisz coś jeszcze. Nie jest prosto odpowiedzieć sobie od razu na pytanie: „czego się boję? co zyskuję (paradoksalnie!) dzięki temu, że jestem otyła - czy jest to koncentracja innych na mojej osobie, czy w związku z tym jestem zwolniona z odpowiedzialności za różne obszary w swoim życiu...?” Szukanie odpowiedzi wymaga często długiej drogi i odkrywania, niejednokrotnie bolesnych, prawd.
Najlepiej wówczas powierzyć to zadanie osobie , która dbając o Twoje bezpieczeństwo, przeprowadzi Cię przez proces poznania siebie i motywów, które Tobą kierują.
Dlatego namawiam Cię do rozważenia zwrócenia się o taką pomoc do doświadczonego w tym temacie psychologa.
Zuzanno, jesteś na dobrej drodze, podjęłaś wyzwanie, dzielnie zmierzasz do celu, rozpoznajesz w sobie wątpliwości. Teraz spróbuj się z nimi zmierzyć, żeby zmiana była trwała i przyniosła Ci radość. Z całego serca życzę ci powodzenia.

Magdalena Jarzębowska
Psycholog, trener. Pracuje z osobami borykającymi się z nadwagą i otyłością służąc wsparciem i radą psychologiczną w NZOZ Kadrema w Lublinie. Jest Prezesem Stowarzyszenia Bene Vitae, działającego na rzecz higieny psychicznej, która oznacza m.in. dbanie o swoją duszę i ciało. www.benevitae.pl